POCZUCIE WINY -WYRZUTY SUMIENIA

 


Poczucie winy i wyrzuty sumienia-to  najpotężniejszy mechanizmem manipulacji człowieka

 Wpędzić człowieka w takie poczucie winy, wyrzuty sumienia, aby chcąc to naprawić ,czuł się gorszy  i nigdy nie dość dobry, a więc zależny od manipulanta, który wykorzysta  go i odrzuci po wyciśnięciu  jak cytrynę

Musimy zatem odnieść się do winy i usunąć ją z drogi.

 FOTO  IBRAHIM ALI- EGIPT- SHARM

Jeśli powiedzieliście lub zrobiliście coś, co kogoś zabolało, przyznajcie się, przyjmijcie odpowiedzialność za swoje czyny, przeproście i podejmijcie wysiłek, by temu zadośćuczynić (powiedzenie „przepraszam” pozbawione jest znaczenia, o ile nie robi się czegoś, by udowodnić, że naprawdę żałuje się swego zachowania).

  Jeśli powiedzieliście lub zrobiliście coś, co kogoś zraniło, i możecie z czystym sumieniem stwierdzić, że nie było to waszym zamiarem, przeproście i zapomnijcie o tym! Nie mówcie, że to nie takie proste. Jest, jeśli tylko przestaniecie trzymać się poczucia winy, jak gdyby odgrywało w waszym życiu pozytywną rolę, i uznacie je wreszcie za marnowanie energii i wroga ducha, jakim w rzeczywistości jestI .

Za każdym razem, gdy ten negatywny głos w mojej głowie zaczyna swoje „mogłam/powinnam była”, opanowuję się i sprawiam, że pozytywny głos w mojej głowie przerywa mu głośnym Dość!”.

 „Dość!”. To prosta metoda, ale zdaje egzamin. Złóżcie sobie obietnicę, że w ciągu następnego tygodnia wypowiecie wojnę poczuciu winy. Jeśli sprawialiście ból celowo, zadośćuczyńcie. Jeśli nie było to działanie celowe i obwiniacie się, wrzaśnijcie bezgłośnie „

Dość!” w chwili, gdy taka myśl pojawi się w waszym umyśle, póki nie będziecie już na tyle zmęczeni krzyczeniem, że nie pozwolicie nawet, by myśl o poczuciu winy miała choćby najmniejszą okazję się zakraść.

Możecie następnie skierować całą tę energię, jaką zużyliście na dręczenie się poczuciem winy, na nauczenie się miłości własnej  

 Od dzieciństwa byliście prawdopodobnie uczeni, że z  miłością własną jest coś nie tak, że jest to zachowanie egoistyczne, nieatrakcyjne i powinniście się wstydzić samej myśli o niej.

 Miłość własna nie oznacza stawiania siebie wyżej od innych. To jest egoistyczne i nieatrakcyjne. Miłość własna, by ująć to w najprostszych słowach, oznacza, że traktujecie siebie należycie i z szacunkiem. Otaczacie siebie ludźmi, którzy należycie was traktują i szanują was. Żyjecie wedle zasad, które sami przekazalibyście swemu potomkowi lub najbliższemu przyjacielowi.

Najszybszym sposobem na ponowne odkrycie miłości do samej siebie, , jest sporządzenie listy cech, jakie do mnie nie pasują. Odbywa się to prościej i w bardziej naturalny sposób, niż gdy przygotowuję sobie listę komplementów, ale ma taki sam, dodający pewności siebie efekt.

Dla przykładu, nie jestem nieuczciwa, nie jestem złośliwa, nie jestem podła, nie jestem krytyczna, nie jestem tchórzem, nie jestem nieodpowiedzialnym rodzicem i babcią, nie jestem małostkowa itd.

To, jacy nie jesteście, pozwala określić, jacy jesteście, i zwraca waszą uwagę na cechy, nad którymi chcielibyście popracować, tak by lista „nie” mogła się wydłużyć i tym samym mogła wydłużyć także listę „jestem”.

Zwracajcie także regularnie uwagę na coś, co nazywam determinizmem.

 To ten absurdalny grad domniemanych „faktów”, jakie są nam wmawiane szczególnie w młodości, a które nas ograniczają, i jeśli nie zachowamy ostrożności, niesprawiedliwie określają z  góry, kim jesteśmy.

Pozwolę sobie podzielić się z wami kilkoma ulubionymi, by pokazać, co mam na myśli:

  • „Nie masz pojęcia o urządzeniach mechanicznych”.

  • „Oczywiście, że jesteś gruby, to u nas rodzinne”.

  • „Nigdy sobie nie radziłeś z zarządzaniem pieniędzmi”.

  • „Więc twoje małżeństwo jest nieszczęśliwe. Nie narzekaj, ciesz się, że kogoś znalazłeś”.

  • „Nie dziwi mnie, że często chorujesz. Byłeś chorowitym dzieckiem”. Itd itd.

Sporządźcie listę. Spiszcie na niej każde determinujące słowa jakimi obdarzyli was inni ludzie. Następnie podrzyjcie listę i wyrzućcie ją do śmieci, tam, gdzie jest jej miejsce. Wy sami decydujecie, kim jesteście. Wy sami decydujecie, co potraficie, a czego nie, w czym wyglądacie dobrze, a w czym wręcz przeciwnie, gdzie chcecie lub nie chcecie żyć, jakie są, a jakie nie są wasze priorytety, w co wierzycie bądź nie i jakie naprawdę są wasze ograniczenia.

Wszyscy mamy pewne ograniczenia i poniesiecie porażkę, jeśli nie będziecie mieć do nich realistycznego podejścia.np. nigdy nie stawajcie do konkursu malarskiego ,gdy nie umiecie malować,. Chodzi mi o to, że to ja stwierdzam, że nie zostanę śpiewaczką operową, nikt inny o tym nie decyduje. Nie chciałabym także przejść przez życie, czując się jak niedojda, gdyby moi rodzice byli nastawieni na zrobienie ze mnie śpiewaczki operowej. Arbitralne oczekiwania to inna postać determinizmu i w równym stopniu są nie do przyjęcia. 

źródło Sylwia Browne „Bliscy nie odchodzą ”

Jeżeli spodobał WAM się post, zostawcie komentarz tu na stronie

 

Komentarze Facebook